A gdyby…? – „Okiem Mamy”

W okresie letniej beztroski nie zapomnijmy o bezpieczeństwie naszych pociech. Sytuacje na pozór normalne mogą nieść za sobą niebezpieczne skutki. A gdyby…?

Jezioro, tłum ludzi taki, że z trudem wyszukuję miejsca aby rozłożyć koc dla naszej ekipy. Wokół hałas – śmiechy, krzyki, wygłupy. W wodzie chlapią się dorośli i starsze dzieciaki. Przy brzegu ganiają maluchy, obserwowane przez swoich opiekunów. Można rzec, sielanka. Wesołe golaski, roześmiane starszaki, uśmiechnięci dorośli. Zupełnie niechcący mój wzrok przykuwa facet. Siedzi sam, kawałek dalej, tam, gdzie raczej nie chodzą już ludzie. Mężczyzna częściowo osłonięty rosnącymi przy brzegu drzewami i krzewami, wpatrując się w biegające maluchy. W pewnym momencie zwraca wzrok na mnie. Widzi, że go widzę. Zbiera szybko koc, ponosi się – odchodzi.

A gdyby to nie był wędkarz?

Duży sklep, na dworze leje, ludzie kręcą się między półkami, przemykając byle szybciej załatwić co trzeba, byle szybciej skryć się w domu z kawą, książką lub przy telewizorze. „Chodź szybciej”, mama pogania córkę, która staje przy półce ze słodyczami. Pogania i leci dalej, nie czekając, aż dziewczynka pójdzie za nią. Starczy parę sekund, dziewczynka chwyta czekoladę i rozgląda się za mamą. Dookoła nie ma jednak nikogo znajomego, a mama, o tym, że dziecka nie ma, domyśla się gdzieś między płynem do naczyń, a proszkiem do prania. Znajdują się gdzieś pomiędzy. Wściekła mama, bo musiała się cofnąć, a tak się spieszą. Zapłakane dziecko z czekoladą w ręku.

A gdyby ktoś zaproponował dziewczynce, że pomoże jej znaleźć mamę przed sklepem?

Parking przy dużym sklepie. Otwieram dzieciom boczne drzwi, sama idę otworzyć bagażnik, pakuję zakupy. W pewnym momencie podnoszę głowę. Córka siedzi już na fotelu, synek wciąż stoi, zapatrzył się w jakąś kobietę, która stojąc kawałek dalej, kusząco macha do niego lizakiem. Wołam go, prosząc o pomoc. Odrywa wzrok od lizaka i razem kończymy pakowanie.

A gdyby nie była to moja siostra?

Miasto, ludzie pędzą w różnych kierunkach, głowy zaprzątnięte swoimi myślami. Spieszą się, na zakupy, do pracy, coś potrzeba, coś trzeba szybko. Cała grupa zbliża się do pasów. Wchodzą na jezdnię i przechodzą. Mijają już połowę, auta ruszają, gdy na pasy wbiega około ośmioletni chłopiec. Pisk opon. Kierowca siedzi, kurczowo trzymając kierownicę. Chłopiec podbiega do grupy ludzi i łapie za rękę jednego z mężczyzn. Młody zapatrzył się na plakat, tylko chwila, ale zdążył. Dobiegł. Nic się nie stało. Kierowca powoli rusza. Rzuca głośne przekleństwo, ale tak naprawdę się cieszy. Tym razem nic się nie stało.

A gdyby nie zdążył zahamować?

Za każdym razem, tak naprawdę, nic się nie stało. Za każdym razem, mogło coś się stać. Odrobina nieuwagi starczy, by stała się tragedia. Odrobina rozwagi starczy, by zapobiec wielu sytuacjom. Wakacje niosą ze sobą tyleż radości co i zagrożeń. Rozebrane maluchy mogą być rozkosznym widokiem nie tylko dla rodziców. Dziecko płaczące w alejce ze słodyczami może podać dłoń nie tylko rodzicowi. Kuszone lizakiem może skusić się na kilka kroków oddalających je od rodzica. Zamyślone, zapatrzone, będzie chciało jak najszybciej nadrobić czas i podbiec w bezpieczne otoczenie rodziców. Dla dzieci wakacje to czas radości i odpoczynku. Naszą rolą jest zapewnić, by te wakacje były dla nich tak atrakcyjne, jak i bezpieczne.

Monika Pujanek                                                                    http://kropleszczescia.blogspot.com

Podziel się na:
  • Facebook
  • email
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Blip
  • Dodaj do ulubionych
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • Wykop

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*