Walentynki kit czy wciąż hit?

Valentine’s Day, Valentinstag, Ημέρα του Αγίου Βαλεντίνου czy Walentynki. Po angielsku, po niemiecku jak i grecku, ale i po polsku. Różnią się jedynie samą nazwą. Zbytniej różnicy pomiędzy nimi nie ma. A jednak nadal są obchodzone. W południowej i zachodniej Europie  od średniowiecza, północnej i wschodniej znacznie później.

Jednak patrząc w kalendarz, widzę 28 dniowy miesiąc.

- Dokładnie – luty. Poprawna odpowiedź.

- I co ?

- 14 luty ponownie. Święto zakochanych, Walentynki, czy dzień świętego Walentego.

W całej okazałości. Właśnie niedługo. Ponownie, bo już któryś to rok z kolei. Ponowny raz, któryś z rzędu, znów to samo. Jednak zawsze uwielbiane – Walentynki. 14 luty nadchodzi wielkimi krokami.

Lecz  z roku na rok, prócz Walentynek, pojawia się  pytanie:

- Walentynki kit czy wciąż hit?

Jak bywa, dlaczego, po co, od kiedy one są i jak długo będą hitem, a może już kiczem. Co się teraz daje, jak to działa, jakie są symbole, czego jeszcze nie wiemy. No właśnie, czym nas jeszcze zaskoczą? Z tym oto pytaniem postanowiłem się zmierzyć z okazji nadciągającego dnia zakochanych. I ja już wiem. Przeglądając Internet, zagłębiając się w lekturze, czytając wszelkiej maści artykuły, szukałem jakiejkolwiek odpowiedzi na pytanie. I tak to. Dowiedziałem się dużo więcej niż do tej pory wiedziałem, poznałem ciekawostki dotyczące tego  to obyczaju. A Wy? Ciekawi?

- Ok. To mówię.

Początki są trudne, a jednak nie dla dnia zakochanych. Mimo epok, upływu lat, dni, godzin, nadal są i trwają. Rok w rok. Z całym uporem przemierzają kolejne lata. Pojawiają się nowe trendy, gadżety, którymi się obdarowujemy. Ale zapominamy o tym, czym w ogóle one są i jaka jest geneza święta?

Zdziwisz się, bo to komercyjne „coś”, ma swoje podłoże również w sferze duchowej. Święty Walenty – to katolicki patron święta. Wiedziałeś?

- Dobra. Ale tego nie wiesz.

Cesarstwo Rzymskie i zwyczaj związany z  losowaniem imienia wybranki życia. Jeden zwyczaj, drugi zwyczaj, coś ze średniowiecza i coś z teraźniejszości. Powracając do teraz, do tego momentu, bijemy jedynie Brytyjczyków co do komercjalizacji tego święta. Może jeszcze kogoś, lecz nie daleko jesteśmy za nimi. Zapewne mieścimy się w pierwszej dziesiątce.  A to za sprawą  kwiatów czy kartek walentynkowych, we wnętrzu, których  piszemy wspaniałe przesłodzone wiersze i wierszyki.

Nie możemy natomiast  zapominać o kubku w kształcie serca, seksownym, przezroczystym fartuszku dla żony, skąpej bieliźnie dla koleżanki (dzięki której załapiemy się na coś więcej), czy prezerwatywach z tej okazji, jak i zarówno o czekoladkach w niezbyt moralnych figurach, wafelkach, babeczkach na kształt symetrycznego serca.

Wszystko to spotkasz na sklepowych półkach już niedługo, w przystępnych cenach w  hipermarkecie. Nie mów, że nie jest to komercjalizacja, bo i tak jest. Jesteś całkowicie przesiąknięty/a. Lecz na to nie ma już ratunku.

 

Czy w ten dzień najważniejsze jest to co damy kupionego bądź zrobionego samodzielnie. A może wręcz przeciwnie okazanie miłości oraz czułości, czegoś bezcennego, czego kupić nie można, a można dać prosto z serca. Nie tego symetrycznego. Co powinno być dawane każdego dnia, a nie jedynie od czasu do czasu, bądź jedynie w ten dzień.
Nie dajmy się amerykanizacji, to ponownie święto będzie nosić znamiona tego co jest  jego podstawową zasadą.

Czepiam się tej komercjalizacji. Wiem. Ale co mają zrobić single?

Tego to już nie wiem i wiedzieć nie chce.

Sumując wszystko w  jedną całość otrzymuje wynik; NEGATYWNY. Święto poniekąd jest hitem, lecz w znacznej większości i kitem. Takie są fakty, takie będą zapewne te Walentynki Takie jest i moje zdanie. Jakie jest twoje. Nie wiem. Możesz i ty. Odpowiedź sobie na to sam.

 

Autor: Szymon Karczewski

Podziel się na:
  • Facebook
  • email
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Blip
  • Dodaj do ulubionych
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • Wykop

1 komentarz

  1. Bartek

    Dobre, bo polskie

Dodaj komentarz

*