„Sybir na zawsze w pamięci … – zaproszenie

W najbliższy czwartek (2.10),o godz. 18:00 w Sali Rajców Urzędu Miejskiego w Lęborku odbędzie się spotkanie z autorką książki „Sybir na zawsze w pamięci. Wspomnienia zesłańców 1940-1957” Zofią Bladowską.

Kolejna książka Z.Bladowskiej zawiera wspomnienia czterdziestu osób, w większości mieszkańców Lęborka i okolic, których wojenne (i powojenne) losy rzuciły na daleką Syberię i stepy Kazachstanu.

Prezentowane w książce biogramy, chociaż sygnowane nazwiskiem jednej osoby są w zasadzie opowieściami o losach całych rodzin. Dokumentują wędrówki Polaków po kołchozach, sowchozach, łagrach od Komi i Archangielska na północy, po Nowosybirsk, Irkuck, Barnauł i Dżambuł na południu, Czelabińsk na zachodzie oraz Magadan i Czukotkę na wschodzie. Te małe, dramatyczne zesłańcze sagi zostały wzbogacone unikalnymi fotografiami, w większości nigdzie dotąd niepublikowanymi. Natomiast barwne ilustracje stanowią zdjęcia płaskorzeźb Stanisława Kulona o czasach wywózek i syberyjskiej tułaczki.

Zofia Bladowska z d. Błaszko -urodziła się 5 maja 1935 r. na kresach Rzeczpospolitej we wsi Żabokruki (obecnie Ukraina). Rodzice Katarzyna i Feliks Błaszkowie niewielkie, 4,5-hektarowe gospodarstwo rolne. 10 lutego 1940 r. Sowieci wywieźli jej trzypokoleniową rodzinę na Syberię. W bezkresnej tajdze zesłańcy pracowali przy wyrębie lasu. Po układzie Sikorski-Majski (podpisany 30 lipca 1941 r.), gwarantującym „amnestię”polskim obywatelom pozbawionym wolności i przymusowo zesłanym do ZSRR, rodzina razem z setkami rodaków wyjechała w cieplejsze regiony Rosji Sowieckiej. Do Kazachstanu. W marcu 1942 r. ojciec Zofii zaciągnął się do Armii Polskiej tworzonej przez generała Władysława Andersa. Wówczas Zofia z bratem trafili pod opiekę babci i rodziny Białoskórskich. Na krótko, rodzina wegetowała w nieludzkich warunkach, brakowało jedzenia, nie było w co się ubrać. Babcia Anna podjęła wówczas heroiczną decyzję i oddała dzieci do polskiego domu dziecka w Dżambule. Tak rozpoczęła się wieloletnia tułaczka Zofii i jej rodzeństwa (po śmierci mamy w 1943 r. do domu dziecka trafiła także starsza siostra) po kolejnych domach dziecka. Ich ilość jest imponująca i zarazem przygnębiająca – wspomniany polski sierociniec w Dżambule, i kolejno: rosyjski diet dom w tej samej miejscowości, polski sierociniec w Nowoiwanowce, Państwowy Dom Dziecka w Kwidzynie i ostatnie sześć lat, do pełnoletności, Dom Dziecka w Lęborku.

Z Lęborkiem Zofia związała się na całe życie. Tu skończyła Szkołę Podstawową nr 4, Liceum Wychowawczyń Przedszkoli, Studium Wychowania Przedszkolnego, a w Gdańsku Wyższe Studium Zawodowe Instytutu Kształcenia Nauczycieli. W lęborskich przedszkolach, w ukochanym zawodzie, przepracowała 35 lat. W Lęborku także znalazła miłość i w 1957 r. poślubiła Ignacego Bladowskiego. Ma dwie córki, sześcioro wnuków i dwoje prawnuków.
Od 1984 r. jest na emeryturze i dopiero wówczas znalazła czas, aby spełnić największe marzenie, a zarazem obowiązek życia – spisać zesłańcze dzieje swojej rodziny. Dramatyczne przeżycia z tajgi i stepów Kazachstanu, gdzie straciła mamę, obie babcie, dziadka Michała i wujka Czesława Szeligę, przez lata dawały znać o sobie. I znalazły ujście w książce A gdy zabrakło Mamy… Wówczas też narodziła się myśl, żeby spisać i opublikować wspomnienia z syberyjskiej tułaczki przyjaciół, znajomych, sąsiadów… Aby ocalić od zapomnienia

źródło: MBP Lębork

Podziel się na:
  • Facebook
  • email
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Blip
  • Dodaj do ulubionych
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • Wykop

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*