„Okiem Mamy” – Polska, która nie ginie.

 ”Jeszcze Polska nie zginęła…..” Kilka słów o wyborach życia codziennego widzianych „Okiem Mamy”. Zapraszamy do lektury.

Coraz więcej  świątecznych reklam. Coraz głośniej puszczają świąteczne piosenki. Jeszcze chwila i będą Mikołajki, a zaraz za nimi święta Bożego Narodzenia. Gazetki reklamowe kuszą promocjami. Zabawki, kosmetyki, biżuteria… Jedni korzystają z okazji, wyszukując co ciekawsze promocje, szykują już świąteczne paczki. Inni ze smutkiem spoglądają na sklepowe półki. Na Mikołajki może starczy na jakiś batonik lub tabliczkę najtańszej czekolady. Pod choinką jeśli się uda, znajdą się po raz kolejny upominki kupione w sklepie za 2.99 lub jeśli będzie ciut więcej grosza, to może nawet za 5.50?

W sercu rośnie gniew. Decyzja raz podjęta, staje się ostateczną. W końcu powiedzą dość. Ona zostanie z dziećmi w kraju. On pojedzie. Na rok, dwa, pięć, potem ściągnie ich tam, na obczyznę. Powoli zapomną języka, zapomną rodzinnych tradycji. Rozwiną nowe korzenie. Te Polskie zdążyły już uschnąć przez nadmiar łez, zginąć w natłoku codziennych wyborów. Kupić na obiad kurczaka czy jakąś wędlinę na chleb? Kupić dzieciom leki czy sobie zimową kurtkę? Będą cierpieć w imię lepszego jutra. By nie być przyczyną dziecięcych smutków i łez.

Zwyczajna niedziela. Wizyta u rodziny i szybki wypad do Tesco. Gdzieś między świątecznymi bombkami, a papierem toaletowym, stoi wciśnięty regał z obniżkami. Stoją przy nim we dwie. Mama z córką. Młodsza z nadzieją i oczami pełnymi radości, starsza tak bardzo niepewna z poważną miną ogląda okładki kolorowanek. Mamo, kupisz? Proszę! Tak dawno nie miałam kolorowanki. Wybierają z półki cztery i idą sprawdzić cenę w skanerze. Młodsza podskakuje. Pełna radości, oczekiwania. Starsza, tak poważna, drżącą ręką przykłada po kolei każdą z książeczek do skanera.

- Cholera. Przepraszam, są za drogie. Następnym razem kochanie. Mama odwraca się z opuszczoną głową i ciężarem dziecięcych marzeń na ramionach idzie odłożyć kolorowanki na półkę. Dziewczynka stoi w miejscu. Z głową nisko spuszczoną czeka na powrót mamy. Gdy podnosi głowę, widzę spływające bezszelestnie łzy.

I w ich sercu w końcu obudzi się krzyk. Niemy gniew, zwany czarną rozpaczą. Ile można w kółko liczyć by żyć. By starczyła na miesiąc wypłata.  W końcu ona też podniesie głowę. Walizeczkę ustawiając przy drzwiach, powie do zobaczenia i pojedzie, by za kilka lat sprowadzić rodzinę tam gdzie jest nowy świat, dla tych co dla niej najważniejsi.

Nie dziwcie się że młodzi uciekają. Że szukają swej drogi ku szczęściu. Że każdego dnia cierpią, by nie musieć cierpieć później. By zapewnić godne życie dzieciom. By nie musieć już odmawiać głupiej kolorowanki czy pudełka kredek… . Jeśli nie tu, to tam będą szukać oazy spokoju. Zakątku życia, oplecionego ciężką pracą i spokojem. Spokojem serca. Bo nie trzeba wciąż tak liczyć. Bo wypłata uwzględnia nawet tą kolorowankę. Zaciskając zęby na swą inność, na odmienność będą coraz bardziej podciągać rękawy, by w końcu kiedyś spełnić swe malutkie marzenie o domu, ze szczęśliwymi dziećmi. Już nie będą musieli wybierać, między kurtką, a lekami. Między śniadaniem, a obiadem. Między życiem, a wegetacją. Inność, powoli stanie się normalnością. Tylko język będzie inny. I inna mentalność sąsiadów.

Jeszcze Polska nie zginęła, tylko ludzi coraz mniej. Z jednej strony, rządzący cieszą się, bo w końcu  rodzi się więcej dzieci z drugiej strony milczą. Milczą, nie wspominając za głośno o tych, co wyjechali. I o tych, którzy jeszcze wyjadą. By nie czekać latami na wizytę u specjalisty. By być traktowanym w urzędach jak człowiek. By puszczając dzieci do szkoły mieć świadomość, że jest ona dostosowana do ich możliwości. Że są na nią gotowi i że szkoła gotowa jest przyjąć nasze małe skarby, zapewniając im maksymalnie dobrą opiekę, pomoc i wsparcie.

Jeszcze Polska nie zginęła i nie zginie. Politycy wciąż chwalić będą swoje rozwiązania i klepać się po plecach. Jest dobrze. Jest przecież tak dobrze. Tylko ludzie w sklepach wciąż tak przygarbieni. Tylko kolejki do lekarzy wciąż są takie długie. Ale to nic. Przecież można iść prywatnie. Przecież można zapłacić. Przecież jedna wizyta kosztuje tylko 100 może 200 zł. Dwie kurtki na zimę lub zimowe buty.  Jeszcze Polska nie zginęła, i nie zginie … szczepić każą lecz gdy coś się stanie, nie ma winnych. Winni są zawsze rodzice. Rodzice, którzy jak wielu, znów zostaną sami, bez wsparcia,  walcząc o lepsze jutro. Jeszcze Polska nie zginęła i nie zginie. Nikt nie słucha już głosu nas, ludzi. Kto u władzy, ten rację ma zawsze. Demokracja – ułudą się staje. Kto na stołku, ten wiedzę ma większą.  Stołek, daje moc sprawczą i największą wiedzę. Ci, którzy są przeciwko, się mylą. Ci, którzy mają obiekcje, którzy chcą rozmów, dyskusji, rzeczowych argumentów, są dla rządzących jak chmara komarów. Niepotrzebna, nic nieznacząca, nieważna.

Jeszcze Polska nie zginęła.

Jeszcze …

 

———-

Autor: Monika Pujanek – http://kropleszczescia.blogspot.com/

 

 

Podziel się na:
  • Facebook
  • email
  • Blogger.com
  • Twitter
  • Blip
  • Dodaj do ulubionych
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • Wykop

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

*